poniedziałek, 5 grudnia 2016

BYCIE MAMĄ...

Rośnie lista zadań domowych, które wymagają wykonania, szczególnie teraz przed świętami...
Rośnie lista książek, które chciałabym przeczytać...
Rośnie też lista filmów, które czekają na obejrzenie...

Dlaczego więc piszę ten post zamiast wykonywać zadania..., zamiast czytać..., zamiast oglądać...?
Bo czuję taką potrzebę...

Bardzo dawno nie miałam takiej chwili, aby spokojnie usiąść przy laptopie i napisać kilka słów...
To mnie odpręża... pozwala na chwilę odciąć się od otaczającego mnie świata... 

nawet jeśli piszę o tematach trudnych czy związanych z moją codziennością...
Ktoś kto mnie zna i wie jak u mnie wygląda... powie... niech się weźmie do konkretnej roboty... a nie znowu pisze...
Ale dziś jest taki dzień, że muszę...
Muszę choć na chwilę odpocząć od codziennych obowiązków..., codziennych zadań..., codziennych trosk...
A pisanie właśnie taki odpoczynek mi daje...

Dziś cisza i spokój w moim domu...
Nawet radia nie załączyłam...
Cieszę się tą ciszą...
Choć zbyt długiej ciszy nie lubię... ale po tak intensywnych ostatnich miesiącach... tej ciszy mi naprawdę było potrzeba...

Dziś cała trójka moich pociech jest poza domem... w szkole... w przedszkolu...

Mało jest takich momentów...
Bardzo dawno nie było takiego dnia, abym była sama i mogła spokojnie pomyśleć... coś napisać...

Tyle tematów różnych w głowie... 
natłok myśli nieustających...... uczuć...

Ostatnie dni dały mi wiele do myślenia... były trudne... pełne lęku o zdrowie moich dzieci i bliskich... i niestety te dni się jeszcze nie skończyły...

Po raz kolejny życie dało mi odczuć...
... że bycie mamą to opanowywanie strachu, którego nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić...
... że bycie mamą to odkrywanie w sobie ogromnej siły, o istnieniu której często nie mamy pojęcia...

Pamiętam jak okazało się we wrześniu, że moja najmłodsza -A- będzie chodzić do przedszkola, a pewna osoba powiedziała mi, że będę miała tyle czasu dla siebie, że nie będę wiedziała co z nim robić..., że będę odpoczywała i się ralaksowała...
Oj jak bardzo była w błędzie...

Los niesie nam zdarzenia, o których nawet nie myślimy i których nie chcemy...
Bo kto myśli o wypadkach, chorobach osób najbliższych... zanim się one wydarzą...

Ostatni czas... to uczucie lęku, który mi nieustannie towarzyszył...
lęku o zdrowie...
lęku o życie...
każda operacja... każda narkoza... to strach...
Teraz jest trochę łatwiej... bo już część jest za nami... choć i jeszcze trochę przed nami...


W takich chwilach tak bardzo podziwiam mamy... podziwiam rodziców... dzieci ciężko chorych... niepełnosprawnych... podziwam za to, że mają tak dużo siły i tak długo mają tę siłę... w tych ciężkich chwilach... dniach... miesiącach... a często i latach...

Wiem, że lęk o dzieci wpisany jest w matczyną miłość, a lęk przed śmiercią dziecka jest do pewnego stopnia naturalnym uczuciem, które towarzyszy macierzyństwu. Ale ja nie chcę tych uczuć do siebie dopuszczać... nie chcę ich odczuwać, nie chcę tych myśli w mojej głowie... chcę się cieszyć zdrowiem i życiem... 


Bycie mamą łączy się jednak z bólem i cierpieniem...
Bo jak ma nie cierpieć serce matki gdy patrzy na cierpienie dziecka...


Ostatni czas przypomniał mi inne oblicze matczynej miłości i troski...
Przypomniał, że ...
... Bycie mamą to poświęcenie... o każdej godzinie dnia i nocy... 
... Bycie mamą to opiekuńczość... to troskliwość... to delikatność... przy każdej czynności...
... Bycie mamą to odpowiedzialność... za dzieci...
... Bycie mamą to mądrość, którą musimy posiadać...
... Bycie mamą to łzy smutku, cierpienia, lęku...
... Bycie mamą to także czasem paniczny strach o dzieci...
... Bycie mamą to także złość ogromna i niemoc... gdy nie można pomóc własnemu dziecku... gdy nie można przynieść mu ulgi w cierpieniu...

Ale w tym wszystkim poczułam znowu tę radość z ujrzenia dziecka... tak wielką radość i tak wielką ulgę jaką czuje mama zaraz po porodzie, gdy po raz pierwszy ujrzy swoje nowo narodzone dziecko...

Bo bycie mamą to też łzy szczęścia...
Bo bycie mamą to radość każdej chwili...
Bo bycie mamą to miłość wielka...

Dziękuję za tę chwilę poświęconą na przeczytanie mojego posta...
Zapraszam ponownie...


-Dorota-
Wszystkie zdjęcia i treści zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Zgodnie z Dz.U. z 1994 r. Nr 24 poz.83 mam prawo do ich ochrony i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej wiedzy.

środa, 2 listopada 2016

POWTÓRKA Z ROZRYWKI... :(

Dziś będzie króciutko...

Nawet w sumie tylko na zasadzie zanotowania kolejnego wydarzenia w naszym życiu...
Niestety przykrego wydarzenia...

Może kiedyś czas pozwoli abym o tym trochę więcej napisała... dziś nie mam siły...

Miał być inny post... 
Post o pasji... i miłości do koni...
Nie o mojej pasji miał być to post... bo ja koni troszkę się boję...
Ale  pasji mojej najstarszej córy, która przeszło tydzień temu poprosiła mnie abym pojechała z nią do stajni na jej lekcje jazdy konnej...
Byłam, oglądałam, podziwiałam za zaangażowanie i odwagę...
Zrobiłam kilka zdjęć, którymi chciałam się tu z Wami podzielić...
Może jeszcze będzie okazja do pokazania tych kilku zdjęć, dziś tylko jedno...
Byłam dumna...


A dziś...
Dziś dalej jestem dumna, że jest taka dzielna...
Taka dzielna w znoszeniu bólu...

Moja najstarsza córeczka -J- na kolejnej lekcji jazdy konnej niestety spadła z konia...
Złamała sobie obie kości przedramienia prawego z przemieszczeniem... 
Powiem szczerze, że pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy... to ... "dobrze, że to tylko ręka..."
Ale nie jest dobrze... teraz jesteśmy w domu i czekamy na kontrolne RTG, które pokaże co dalej... czy będzie konieczna operacja czy nie...

Trzymajcie kciuki proszę, aby wszystko było dobrze...


A pamiętacie jeszcze ten post 16.6.16., opublikowany 4 miesiące temu?
Wtedy rękę złamała moja -O-, teraz mamy "powtórkę z rozrywki" w wykonaniu -J-...

Dziękuję za tę chwilę poświęconą na przeczytanie mojego posta...
Zapraszam ponownie...

-Dorota-
Wszystkie zdjęcia i treści zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Zgodnie z Dz.U. z 1994 r. Nr 24 poz.83 mam prawo do ich ochrony i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej wiedzy.